- Czy ty jesteś nienormalna?!- wrzasnął na mnie zdenerwowany Riker.
- Powinieneś sam sobie oto zapytać! To nie ja do cholery jasnej zaczęłam szlajać się z jakimiś przygłupami!
- Jeżeli jeszcze raz tak o nich powiesz to już po tobie- warknął po czym złapał mnie za bluzkę i przycisnął do ściany.
- Gdzie się podział ten stary Riker?- szepnęłam, a z oczu poleciały mi łzy.
- Ty sobie ze mnie jaja robisz, co nie?- zapytał Jack lekko uśmiechając się do mnie.
- Jaja to ty lepiej zostaw kurą, ojej?- powiedziałam zaciskając prawą pięść. On jest taki głupi czy co, że nie potrafi pojąć powagi sytuacji?
- Ty mówisz serio?- szybko wstał z krzesła i podszedł do mnie.
- Nie kurwa na żarty!- krzyknęłam.
Przysięgam, że w tej chwili najchętniej przywaliłabym mu w ten jego słodki ryjek. Chociaż nie bo wtedy żadna lasia nie będzie próbowała go niemal siłą zaciągnąć do łóżka.
- Co dokładnie mówił?
- Że jest nowy, że przyszedł na zwiady, bo planują atak na nasz gang...
- Dobra tyle mi wystarczy. Na sto procent go przenieśli.
- A kij mnie to obchodzi, wiesz? Ty lepiej zadzwoń do reszty i powiedz, że jutro punktualnie o dwudziestej mają tu być.
- Okej, a teraz idź spać, bo znowu wstaniesz o piętnastej i resztę dnia będziesz zrzędziła, że nie obejrzałaś- wywrócił teatralnie oczami i uśmiechnął się do mnie.
Westchnęłam po czym położyłam się na olbrzymim łóżku Jack'a. Chyba je sobie kiedyś od niego wezmę, bo jest o wiele wygodniejsze niż moje. Niechętnie zamknęłam oczy i po chwili byłam już w moim świecie.
Gdy otworzyłam oczy od razu tego pożałowałam, bo światło zaświecone w pokoju prawie mi gały wypaliło. Ile ja spałam? Dwadzieścia cztery godziny czy tylko dwie? Powoli wstałam z łóżka lekko mrużąc oczy.
- Głupek- szepnęłam kiedy zorientowałam się, że obok mnie spał Jack.
Nagle moją uwagę przyciągnął jakiś... trzask? Czyżby ktoś z ekipy przyszedł nas odwiedzić? Nie, raczej nie. Oni dobrze wiedzą, że nie mają prawa tu wejść, chyba, że Jack im pozwoli. Po cichu podeszłam do komody i wzięłam z niej pistolet. Wyszłam z pokoju i stanęłam przy schodach. Przyjrzałam się uważnie i po chwili dostrzegłam blond czuprynę. Riker?! Czy on do reszty oszalał? Boże...
Szybko wróciłam do sypialni i zaczęłam wybudzać z głębokiego snu bruneta.
- Jack! Wstawaj!- krzyknęłam szeptem, a ten po chwili otworzył oczy.- Riker tu jest.
Chłopak od razu zerwał się na równe nogi, wziął ode mnie pistolet i powoli zeszedł na dół. Gdy usłyszałam strzał serce momentalnie podeszło mi do gardła. Co jeżeli Jack poszczelił Riker'a? Albo Riker Jack'a?
No pięknie, no pięknie. Nie mogę zejść na dół, bo wtedy mój brat się o wszystkim dowie, a ja nie chce mu mówić, że od teraz jesteśmy wrogami. To by go zraniło. O ile on ma jeszcze te cholerne uczucia. Dobra raz się żyje. Szybko zbiegłam na dół i stanęłam naprzeciwko chłopaków.
- Riker na jaką cholerę ty tu przyszedłeś?!
- Po prostu szedłem za tobą. Chciałem pogadać i tak dalej- powiedział zmieszany.
Dobrze udaje...
- Tylko, że chyba mu się domy pomyliły- do rozmowy wtrącił się Jack.- Rydel mieszka obok.
- Teraz już wiem- warknął i spojrzał na mnie.- Możemy pogadać?
- Jasne- skrzyżowałam ręce pod piersią i stanęłam na palcach.
- W cztery oczy- dodał, a mój wkurzony przyjaciel wyszedł z domu trzaskając drzwiami.
- Słucham...
- Czy ciebie już kompletnie pojebało?!- wrzasnął na mnie. Muszę przyznać, że lekko się go wystraszyłam. Zrobiłam dwa kroki do tyłu, ale ten jak na złość zrobił do przodu.- Ten typ jest mega niebezpieczny! W każdej chwili może cię zabić! Nawet mnie przed chwilą próbował zabić!
- Nie znasz go, więc się odpierdol!- krzyknęłam i dałam mu z liścia.
Do oczu napłynęły mi łzy. Czyżby powrót do przyszłości?
- Jeżeli jeszcze raz...
- Wyjdź stąd.
- Możesz mi łaskawie nie rozkazywać?!
- Wyjdź stąd do cholery jasnej!
- Jeszcze będziesz czegoś chciała- warknął i wyszedł z domu.
Bezradnie zsunęłam się plecami po ścianie, a z oczu poleciały mi łzy. Czemu tylko on potrafił mnie do nich doprowadzić? Nie jakieś dziewczyny, które się mnie czepiały, że Jack jest mi bliski, tylko on? Nagle poczułam, że ktoś usiadł obok mnie i mocno przytulił. Spojrzałam w bok i zobaczyłam mojego przyjaciela. Uśmiechnęłam się do niego smutno, a ten odwzajemnił uśmiech.
- Będzie dobrze kochana.
- Dzięki, że jesteś przy mnie- oparłam głowę na jego ramieniu, a ten się zaśmiał.
- I zawsze będę.
Chłopak pocałował mnie w policzek, a mnie aż przeszedł dreszcz. Przyjemny dreszcz.
Ten rozdział mi się nie podoba, ale ok. XD
Postaram się by następny był i dłuższy i ciekawszy :D
W sumie to nie mam wam nic do powiedzenia, więc miłego czytanie życzę <3
Do następnego x
Przeczytałam przed chwilą całość xD
OdpowiedzUsuńCiekawy pomysł ^^
Kolejna wojna gangów^^
Czekam na nexta ;)
Super, czytam Twojego bloga po raz pierwszy i śmiało stwierdzam, że zapowiada się dobrze i masz potencjał! :)
OdpowiedzUsuńNie zmarnuj go!
Czekam na next i życzę weny, a w międzyczasie zapraszam do siebie :)
Właśnie przeczytałam prolog i całe dwa rozdziały xD Zapowiada się ciekawie z niecierpliwością czekam na next xD
OdpowiedzUsuń